Wiosną 2015 roku media obiegła informacja o żubrze, który „terroryzuje” okolice miejscowości Tuczno Drugie. Jak się okazało, byk nie po raz pierwszy zawitał w tamte okolice. Przez dłuższy czas był lokalną atrakcją, ludzie chętnie go dokarmiali, a żubr przyzwyczajony do dobrobytu tak łatwo nie chciał z niego zrezygnować.

Pyra pochodził ze stada Mirosławieckiego. Często widywano go w okolicy rewiru swojej grupy. Niestety, nigdy nie udało mu się zostać bykiem stadnym i większość swojego życia spędził na samotnych wędrówkach. W ramach jednego z projektów ochrony i monitoringu żubrów na terenie Pomorza Zachodniego Pyrze założono obrożę telemetryczną. Dzięki telemetrii udało się ustalić, że bardzo lubił przebywać na lokalnych uprawach ziemniaków (stąd wzięło się jego imię). Regularne nawiedzanie ulubionych miejsc spowodowało, że Pogotowie Żubrowe często wyjeżdżało na interwencji związane z przepłaszaniem tego osobnika.

Pyra był bykiem, który nie dawał za wygraną i podczas jednego z sezonów rujowych mocno oberwał w trakcie potyczki z dużo silniejszym przeciwnikiem. Wyglądał marnie, a jego miejsce odpoczynku  znajdowało się nieopodal miejscowości Tuczno Drugie. Gdy mieszkańcy zauważyli byka w kiepskiej kondycji zaczęli mu podrzucać marchewki. Trwało to na tyle długo, że żubr przyzwyczaił się do dobrego jedzenia. Jednak wraz z upływem czasu ludziom znudziło się częstowanie smakołykami olbrzymiego żubra, przez co, Pyra zaczął sobie coraz śmielej poczynać i podchodził do terenów zabudowanych. Kiedy nie udało mu się znaleźć tego po co przyszedł, zaczął buszować po przydomowych warzywnikach i sadach. Może myślał, że ludzie po prostu zapomnieli albo pochowali jedzenie?  Oczywiście niewiele myśląc, przeszedł od razu do akcji poszukiwawczej, co nie spotkało się z aprobatą mieszkańców. Początkowo część z nich witała go na swoim podwórku z wielką ciekawością, która z czasem przerodziła się w strach, że jednak takie zwierzę może stać się dla nich niebezpieczne.  W kwietniu 2015 roku ponownie otrzymaliśmy zgłoszenie z prośbą o przepłoszenie Pyry z Tuczna. Mimo podjętych wszelkich możliwych środków, zwierzak uparcie pozostawał  w  tym samym miejscu. Niestety, wobec braku alternatywnych rozwiązań, zmuszeni byliśmy złożyć wniosek o odstrzał napastliwego byka. Całe zdarzenie było bardzo medialne i nasz byk znalazł się niemal w każdym wydaniu wiadomości. 
Dzięki temu, że byk zyskał na popularności a sprawa odbiła się echem po całej Polsce, po Pyrę zgłosiło się Stowarzyszenie na rzecz rehabilitacji ekologii i ratowania zwierząt rzeźnych BENEK, które  zajmuje się ratowaniem zwierząt skazanych na śmierć. Zanim rozpoczęła się cała akcja, wolontariusze Benkowa uczestniczyli w warsztatach edukacyjnych, które odbyły się w Dzikiej Zagrodzie oraz wybudowali specjalną zagrodę dla żubra. Z kolei pracownicy Pogotowia Żubrowego mieli zająć się odłowieniem i załadowaniem zwierzęcia do skrzyni  transportowej oraz przewiezieniem jegomościa do nowego „domu”. Po przygotowaniach i uzyskaniu stosownych decyzji, wspólnie rozpoczęliśmy akcję „przeprowadzki” prawie tonowego Pyry do miejscowości Szewce k. Poznania.

Łapanie takiego wielkiego zwierza było nie lada sztuką. Ze względu na wiek (miał około 14 lat) dostał mniejszą dawkę środka uspokajającego, żeby jego organizm „wytrzymał” działanie substancji.  Pogoń za Pyrą trwała dobrą „chwilę”, chyba uznał, że tanio skóry nie sprzeda! Bardzo sprawnie poruszał się wśród zielonej leśnej gęstwiny. Bieg za bykiem wśród młodników i obrywanie po gębie tymi smagłymi gałązkami, to było coś - prawdziwy morderczy maraton! Po przebytej gonitwie Pyra powoli zaczął odczuwać skutki działania etorfiny i padł wśród drzew, niedaleko skarpy prowadzącej na brzeg jeziora. Kiedy zasnął na dobre, należało przenieść bezwładne cielsko i  zapakować je do skrzyni transportowej. Przenoszenie trwało kilka godzin, gdzie trzeba było użyć wszystkich sił! Mimo zmęczenia - udało się! Żubr załadowany, można jechać! Przed odjazdem  zaaplikowano mu środek wybudzający. Pyra, po odzyskaniu przytomności, nie był zadowolony z faktu, że został zamknięty.    W trakcie podróży, kiedy pojazd zatrzymywał się na światłach stopu, całym samochodem bujało niczym łajbą, która trafiła na sztorm.  Jednak szczęśliwie udało im się dojechać  do celu.
Gdy Pyra wyszedł ze skrzyni na wybieg zachowywał się spokojnie, mimo że jego ogrom budził respekt! Byk spędził emeryturę na własnym wybiegu otoczony troską, aż do końca swoich dni. Jednak historia się nie zamyka, bowiem Stowarzyszenie Benek poruszone losem tego dumnego zwierzęcia, postanowiło utworzyć azyl dla takich sędziwych staruszków, które mają szansę wymknąć się spod kuli. Trzymamy kciuki za ich przedsięwzięcie!

  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7