Kiedy w 2008 roku ZTP tworzyło nowe stada na Pojezierzu Ińskim, nikt nie przypuszczał jak ciekawe będą to zwierzęta. Jednym z nich była krowa o imieniu Kasata.  Niestety, około miesiąca temu dowiedzieliśmy się, że nie żyje. Kiedy odeszła była sędziwą staruszką, która miała około 22-24 lat, a  umarła ze starości zamykając pewien rozdział historii żubrów z Poligonu. Wspominamy ją bardzo ciepło, bo do tej pory nie trafiła się tak wyjątkowa żubrzyca.

 Jej opowieść zaczęła się w chwili tworzenia stad,  których celem było zasilenie ówcześnie istniejącej, niewielkiej populacji żubrów na Pomorzu Zachodnim. Zależało nam, aby przywieść  do dwóch stad po jednej krowie, pochodzącej z wolności i posiadającej odpowiedni bagaż doświadczeń z dzikimi żubrami. To one miały nauczyć nowe stada właściwych „żubrowych zachowań”.  Z Puszczy Białowieskiej przywieziono dwie, kilkunastoletnie krowy: Karocę i Kasatą, które trafiły do zagrody aklimatyzacyjnej w Dobrzanach.  Po wypuszczeniu zwierząt z zagród w Dobrzanach i Łobzie, po pewnym czasie okazało się, że obie grupy są ze sobą razem. Co ciekawe, w tym stadzie zaczęły się wyłaniać 2 przewodniczki, ale posiadające zupełnie inne funkcje w żubrzej społeczności. Karoca była typową dominującą krową, Kasata natomiast była „akuszerką”. Już od początku wykazywała swoją niezwykłą troskę o najmłodszych członków stada oraz o krowy wysoko cielne. Będąc jeszcze w zagrodzie aklimatyzacyjnej zaadoptowała cielaka, który przyjechał z zagrody w Białowieży. Czas mijał, a stado na Poligonie zajmowało powoli nowy rewir z czasem pokazując nam, że nie zawsze wszędzie chodzą razem. Zimą żubry zbijały się w jedne większe stado (co wynika z biologii gatunku), a latem dzieliły się na dwie, mniejsze grupy. Tej pierwszej przewodziła Karoca – składało się ono z żubrów różnej płci i w różnym wieku. Drugą prowadziła Kasata. W jej stadzie znajdowały się matki z cielakami do około miesiąca życia oraz krowy, które były w bardzo zaawansowanej ciąży i miały niedługi termin rozwiązania. Kasata zawsze towarzyszyła krowom przy porodzie, a kiedy uznała, że cielak ma już tyle siły aby dołączyć do stada, wówczas razem z towarzyszką wracały do swoich. Na samym początku miała obrożę, ale ze względu na jej funkcję oraz na małą grupę jaką prowadziła, zdecydowaliśmy się nie zakładać jej więcej urządzenia, aby np. przy obserwacjach żubrów w terenie nie niepokoić samic, którymi się zajmowała w trakcie wrażliwego okresu okołoporodowego (i tuż po nim). Dzięki jej troskliwej opiece nie odnotowywaliśmy strat wśród cieląt. Widzieliśmy, że nawet mając własne potomstwo potrafiła nakarmić mlekiem każdego obcego cielaka, który do niej podszedł! Kasata z wiekiem zyskała ogromny szacunek wśród poligonowych żubrów. Kiedy żubry uciekały, a ona nie mogła za nimi nadążyć, zawsze na nią czekały! Z czasem coraz rzadziej zachodziła w ciążę,  początkowo co roku była cielna, później co 2-3 lata. Często mieliśmy okazję spotkać się z nią na Poligonie podczas obserwacji w terenie czy odwiedzin z gośćmi pragnącymi zobaczyć dzikie żubry. Jako jedna z pierwszych podchodziła, aby nakarmić ją jabłkiem.  W 2015 roku utrąciła sobie róg, co sprawiło, że wyglądała jeszcze bardziej wyjątkowo. 

Od około 1,5 roku widzieliśmy ją chodząca samotnie. Podobnie jak osoby starsze, ograniczała swoją aktywność do niedługich spacerów między lasem a łąką, dużo przy tym odpoczywając. Odeszła  na wiecznie zielone pastwiska, jako w pełni spełniona żubrzyca, mama poligonowych żubrów, wspaniała  akuszerka i opiekunka cielaków.

  • 634A0067
  • 634A7738-1
  • 634A9092-3